Nieco historyczna, nieco sentymentalna... Fragment rozmowy ze śp. p. Zygmuntem Prejną o tym, jak nasza miejscowość wyglądała w przeszłości. Wywiad przeprowadzono we wrześniu 2005 r.
Witam serdecznie. Dzień dobry. Jak już Pan kiedyś opowiadał, bardzo dobrze pamięta Pan przedwojenne Skrwilno. Jak Pan mógł wspomina naszą miejscowość z lat 30.? Skrwilno jak na owe czasy było dużą wsią, należącą do dziedzica, pana Wittke- Jeżewskiego, którego pracownikiem był mój ojciec. Kojarzy mi się ono przede wszystkim z radością wynikającą zapewne z młodości, beztroski. Dom moich rodziców nie znajdował się w samym Skrwilnie, w kierunku Zambrzycy. Bardzo przyjemnie wspominam moją drogę do szkoły, gdyż docierałem do niej wagonikami kolejki wąskotorowej prowadzącej ze Szczutowa do Rypina. Tory kolejowe rozebrano jeszcze przed wojną, ale bardzo dobrze pamiętam ich przebieg przez Skrwilno. Czy mógłby Pan opisać przebieg trasy kolejki przez Skrwilno? Oczywiście. Trasa wiodła po prawej stronie ul. Leśnej od strony Zambrzycy do skrzyżowania z ul. Bieżuńską, które przecinała i prowadziła dalej za zabudowaniami przy ulicy Bieżuńskiej do mostu przez Skrwę. Tuż za ulicą Parkową mieścił się przystanek i poczekalnia dla pasażerów. Kolejka prowadziła dalej prosto i przecinała ulicę Rypińską. Tuż przed dzisiejszą ulicą Ogrodową znajdowała się składnica towarowa, przede wszystkim drewna, którego było w gminie pod dostatkiem. A jak wyglądała przedwojenna zabudowa w naszej miejscowości? Mieszkańcy Skrwilna nie byli zbyt bogaci, w związku z czym przeważająca część budynków była drewniana. Murowany był kościół, dwór, zabudowania gospodarcze dworu, urząd gminy przy ul. Kościelnej, kilka pojedynczych domów mieszkalnych i kamienica zbudowana na skrzyżowaniu Rypińskiej i ówczesnej Zastodólnej. Drewniane były wszystkie stodoły, bożnica żydowska, szkoła i wiele innych budynków. Na środku wspomnianego wyżej skrzyżowania stała figurka świętego Antoniego, którą póĽniej przesunięto na pobocze drogi. Oczywiście Skrwilno było znacznie mniejsze niż dzisiejsze, nie było ulic 22. lipca, Ogrodowej, Nowy Rynek... Na Kwiatowej był dworski ogród, pilnie zresztą strzeżony, co jako młodzi chłopcy nagminnie lekceważyliśmy... Przy ulicy Zastodólnej, na miejscu dzisiejszego skweru zieleni, mieścił się rynek, przeniesiony z ul. Kościelnej, gdyż szlachta, która tamtędy jeĽdziła, nie chciała oglądać tego całego brudu i kazała przesunąć go gdzie indziej. Zagęszczenie budynków z kolei było chyba jeszcze większe niż w chwili obecnej. Ulice były piaskowe, jedynie Kościelna i Rypińska aż do Szustka były wybrukowane. Częściowo utwardzona była też Bieżuńska. A czy pamięta Pan okoliczne wsie? Co mógłby Pan powiedzieć o Okalewie, Zambrzycy, Rudzie czy Szustku? Zacznę może od Szustka. O ile dobrze pamiętam, była to wieś wolna, nie należąca do żadnego z dziedziców, ani okalewskiego, ani skrwileńskiego. Żyli tam bardzo bogaci gospodarze. Natomiast co do kształtu, to raczej on się nie zmienił. Również Okalewo nie zmieniło się za bardzo. Oczywiście nie ma już wielkich stodół dworskich, przybyło kilkanaście czy kilkadziesiąt nowych zabudowań, ale generalnie nie zmieniło się ono zbytnio. Zambrzyca jest prawie taka sama jak przed wojną. Oczywiście, stare budynki zostały zastąpione nowymi, ale również zabudowania stały tylko po jednej stronie drogi. Ruda była bardzo gęsto zabudowana. Jeden drewniany budynek prawie opierał się o drugi. Nie mogło się to dobrze skończyć. I rzeczywiście, finał był tragiczny. Na początku lat 60. spłonęła cała wieś. Strażacy mieli problem z dojazdem na miejsce, w związku z czym nie udało się prawie niczego uratować. Zaowocowało to budową wsi praktycznie od podstaw w połowie lat 60. Jej kształt był jednak podobny. Była jedna droga główna do Skudzaw i odchodziła od niej boczna ulica do Otoczni, tak jak to wygląda dzisiaj. Przy nich stały budynki. Dziękuję bardzo za miłą rozmowę. Dziękuję również. Do widzenia. Rozmawiał: Kadr
Wywiad przeprowadzono we wrześniu 2005 r.
|